Każda twórczość wymaga odwagi. Wymaga też wiary w siebie i spokoju wewnętrznego. Nie można za dużo wagi przywiązywać do własnego wizerunku, do sposobu jego istnienia na zewnątrz. Jeśli architekt za bardzo zajmuje się swoim ego i żyje w poczuciu napięcia, to jego architektura również nie ma dobrego kontaktu z rzeczywistością i odpowiada na wyimaginowane, źle diagnozowane potrzeby. Jednym słowem pewna neurotyczność albo narcystyczność architekta przenosi się na jego projekty. Wtedy architektura staje się pomnikiem autora, jego wizji i nie przystaje do życia.